sobota, 8 października 2016

Gascontrol Havířov - Slovan Havířov 08.10.2016

Fotorelacja wraz z opisem z meczu Moravskoslezský kraj A1A Karvina - Okresní přebor mužů - sezon: 2016/2017.
Mój setny mecz w Czechach.










Gascontrol Havířov - Slovan Havířov 08.10.2016 (1-2) 8-Poziom-Czechy 
Att:70 H:10:15 Cena: 20 Kc FOT MOV
Stadion Pod Letnim kinem (Havirov) 


Bilet oczywiście związkowy i do tego bez pieczątki. Jego cena oczywiście atrakcyjna, bo za jedyne 20 koron, czyli taniej niż kiełba (35 koron).

W drodze do Havirova podjechałem pod stadion MFK Karvina, aby sprawdzić czy już stoją jupitery. Jak się później okazało zaczęli je stawiać tego samego dnia, lecz po mojej wizycie.

Ostatnio nie chce mi się dokładnie ustawiać lokalizacji stadionu na nawigacji samochodowej. Wpisałem tylko ulicę i wylądowałem obok jakieś... szkoły i...

...parku. Oczywiście w około było pełno drzew i dlatego nie mogłem dostrzec stadionu. Zagadałem starszego pana, aby wytłumaczył mi drogę. Na szczęście także szedł na mecz. W drodze na obiekt minąłem kino letnie (zdjęcie). Stadion nosi nawet nazwę Pod Letnim kinem. Dodam jeszcze, że już parę lat temu chciałem przyjechać tutaj na mecz, kiedy klub Gascontrol nosił nazwę CSAD. Wtedy także nie znalazłem stadionu, a że byłem lekko spóźniony to odpuściłem tamto spotkanie.

Na to spotkanie ostatecznie zdążyłem, ze sporym zapasem czasowym.

Oryginalna rozpiska meczów klubu Gascontrol. Logo klubowe także niczego sobie, niczym klubów MLS.

Gospodarze w żółtych koszulkach.






Publika jak na derby, mogła być liczniejsza. Doliczyłem się 70-ciu widzów.



Dwie z czterech trybun są z wału ziemnego, dzięki czemu można oglądać mecze z wyższej wysokości.




Pod koniec pierwszej połowy bileterzy rozpoczęli swoją pracę.





Były propozycje aby pojechać dzisiaj na mecz Reprezentacji (Polska-Dania: El.MŚ), ale jak tu jechać skoro na ten sam dzień zaplanowano wielkie Derby Havirova :).


Prawdopodobnie obok głównej płyty, kiedyś było drugie boisko.





W oddali knajpa i jedyne miejsca pod dachem na tym obiekcie.




W przerwie obrałem kierunek Obcerstveni.

Akurat w przerwie trochę zaczęło kropić, więc można było się schować pod dachem obok knajpy.

Kiełbasa była podgrzewana w wodzie. Jej zakup nie był prosty. Na początku przerwy oczywiście była duża kolejka. Podchodząc nieco później, byłem już drugi. Miałem pecha bo klient przede mną zamawiał herbatkę z rumem, a że rum się skończył to ekspedientka musiała szukać nowej flaszki, a czas leciał. Następnie nie wiedzieć czemu, obsłużony został klient za mną, a potem dopiero ja.

W tym miejscu zastałem połamane ławki. Derby to derby.




Ławka rezerwowych ze starą nazwą klubu CSAD.

Od początku spotkania, mecz toczył się w bardzo szybkim tempie. Po 5 minutach mogło być już 1-1, ale piłkarze wyjątkowo marnowali sytuacje podbramkowe. W pierwszej połowie wizualnie lepiej prezentowali się gospodarze i zasłużenie prowadzili 1-0 po pięknej podcince a'la Frankowski. Po przerwie spotkanie było bardziej wyrównane, w której dwa gole zdobyli goście. Zwycięski gol padł po płaskim strzale z odległości 10 metrów.

Na to spotkanie umówiłem się z redaktorem Cfeterem. W drugiej części gry podszedł do nas, jak się później okazało Niemiec z Hannoveru o imieniu Christof (Profil na footballfans - Krampmann), który obecnie mieszka w Czechach. Zapytał, czy jesteśmy groundhopperami, bo widział jak robimy zdjęcia. Co ciekawe głównym językiem jakim się porozumiewaliśmy był... czeski, a dopiero potem angielski i trochę niemiecki. Byłem tak pochłonięty rozmową, że byłem przekonany, iż mecz zakończył się wynikiem 1-1. Mam w głowie czarną dziurę jeżeli chodzi o drugiego gola spotkania, czyli na 1-1 dla gości. Z Niemcem wymieniłem się także wlepkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz