sobota, 28 marca 2026

Spartak Dubnica nad Vahom - Nafta Gbely 28.03.2026

Fotorelacja wraz z opisem z meczu: IV. Liga Zapadoslovensky futbalovy zvaz.

Mecz 2026: 12.

Stadion nr #625

 

 

 

 

 

Spartak Dubnica nad Vahom - Nafta Gbely 28.03.2026 (3-0) 4-Poziom-Słowacja

Att: 248 H: 15:00 Cena: 4 € MOV

 


Ropa do auta obecnie ponad 8 zł za litr, więc odhaczam stadiony nieco dalej położonych od domu, gdzie zazwyczaj podróżuję koleją.

Zaczynamy w Czeskim Cieszynie.

W nocy w Beskidach, spadło niespodziewanie o tej porze roku, nieco śniegu.

Przesiadka nr 1: Zilina

Po przesiadce nr 2: Puchov


Dubnica nad Vahom.



Dubnicy szczególnie nie zwiedzałem przed i po meczu. W ogóle to nie zwiedzałem :). Z okolic dworca dostrzegłem jedynie kościół Św. Jakuba.

Z dworca na stadion było raptem 5 minut marszu.




Za jedną z bramek można było swobodnie oglądać mecz za darmo. Były tam takie miejsca, gdzie widoku nie ograniczał nawet płot.

Darmowa trybuna dla widzów.


Stadion w tej formie powstał w latach 90, jeżeli dokopałem się dobrych źródeł w internecie. Obecna pojemności wynosi od 5 do 5,5 tyś.







Knajpa przy stadionie.



Wejście do lokalu.


A to chyba najpiękniejsze boisko typu orlik jakie widziałem. 

Trybuna kryta, która jest umiejscowiona w budynku. Podobny, lecz pełnowymiarowy stadion, znajduje się we Wiedniu. 

Budynek klubowy.






Kiedy 13 lat temu wracałem koleją z meczu w Trencinie, dostrzegłem tę trybunę ze zdjęcia. Uznałem, że warto jest go odwiedzić w... niedalekiej przyszłości :D. Na końcu relacji z Trencina zamieściłem zdjęcie tej trybuny, która od tamtego czasu przeszła delikatne odświeżenie - Link. Napisałem wtedy, iż na tym stadionie Trencin, który dopiero co odwiedziłem, zagra w eliminacjach Ligi Europy. Ich rywalem był słynny IFK Goeteborg. Mecz odbył się raptem 12 dni po mojej wizycie w Trencinie. Wymogów chyba nie spełniał obiekt w Trencinie, stąd zmiana stadionu. W tym samym sezonie Trencin w Dubnicy zagrał  jeszcze z rumuńską Astrą Giurgiu, a rok później z Vojvodiną. Ówczesny klub z Dubnicy, reprezentował wtedy II poziom rozgrywkowy. Najważniejszy klub w Dubnicy w historii wielokrotnie zmieniał swoją nazwę i grał także w najwyższej lidze. W latach 2003-2005 grał nawet w Pucharze Intertoto przeciwko takim tuzom jak: Slovan Liberec, Vasas SC, a nawet przeciwko... Newcastle United. W dniu 17.07.2005 aż 6200 widzów oglądało w Dubnicy pojedynek przeciwko Anglikom. W ich składzie grali min. Babayaro, Nicky Butt, czy Alan Shearer. Ten ostatni był bliski zdobycia bramki, jednak nie zdążył dołożyć nogi do piłki, która ostatecznie wpadła do siatki po strzale innego zawodnika Newcastle - Link. W internecie można znaleźć skróty meczów o których wspomniałem. Od sezonu 2024/2025 Dubnica gra już tylko w IV lidze (4 poziom).

Ciekawa mini trybuna, od strony budynku klubowego.







W tle hala sportowa. Jakieś 200 metrów dalej jest jeszcze lodowisko.


Wejścia dla VIP-ów.




Ciekawy sektor, gdzie w każdym rzędzie znajduje się... jedno krzesełko. 




Atrakcje pozastadionowe w postaci przejeżdżających pociągów. Czasem trybuna aż się trzęsła w czasie przejazdów. 




Gospodarze na niebiesko. 


Widzowie byli wpuszczani tylko na jedną z dwóch trybun krytych. Słuszna decyzja, ponieważ i tak było na niej sporo wolnych miejsc.


























Tablica świetlna chociaż starszej generacji, ale i tak prezentowała ciekawe grafiki.








Tą o to furtką, spokojnie można było wejść na teren stadionu i usiąść na trybunie za darmo. Dzięki temu, po meczu miałem o wiele bliżej na dworzec.



Kibice gospodarzy utworzyli skromny młyn z dwoma małymi bębnami. W ogóle w czasie meczu bardziej były słyszalne bębny niż doping. Dopingu było mało, a kiedy się pojawiał to nawet była przyśpiewka po angielsku (Let's go Spartak let's go).










Kiełbasa bardzo dobra z dodatkiem papryki. Brawo dla sprzedawcy za pomysłowy gadżet w postaci mini flagi.



















Na ten mecz trzeba było się przeprosić z zimową kurtką. Gorszy był jednak wiatr niż temperatura.




Faworytem meczu byli gospodarze. Będący w czubie tabeli, podejmowali ostatnią drużynę. Do przerwy prowadzili 2-0. Na początku drugiej połowy dołożyli trzecie trafienie i wynikiem 3-0 zakończył się mecz. Nie było to porywające widowisko. Goście jakieś tam okazje mieli, ale zabrakło na chociażby jedno trafienie. 


Ciekawa informacja na telebimie po końcowym gwizdku sędziego.  Mecz skończył się planowo i bardzo dobrze, ponieważ już o 17:07 miałem pociąg powrotny.


Powrót był już tylko z jedną przesiadką tj. w Zilinie.



Czeski Cieszyn przed 20.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz