sobota, 30 listopada 2024

Miedź Legnica - GKS Tychy 30.11.2024

Fotorelacja wraz z opisem z meczu: I liga.

Mecz 2024: 112

Stadion: #581

 

 

 

 

 

 

 

Miedź Legnica - GKS Tychy 30.11.2024 (1-3) 2-Poziom

Att: 3117 H: 14:30 Cena: 40 zł MOV

 

Fajnie wyeksponowana dużą czcionką, nazwa klubu.

Tego weekendu zaplanowałem sobie dalszy wyjazd, bo już dawno takiego nie było. Stadion w Legnicy miałem gdzieś tam na liście do odhaczenia. Ten obiekt, czekał u mnie na odpowiednią porę. W tym przypadku, kiedy niższe ligi kończą bieg, oraz mecz jest o dość wczesnej porze, aby nie nocować poza domem. Logistycznie nie mogłem się zdecydować, skąd najlepiej ruszyć pociągiem. Wodzisław, Żory, Rybnik, Katowice, Gliwice? Zdecydowałem się jednak na te ostatnie miasto, skąd chociażby jechałem na Euro 2012 i także w kierunku Wrocławia.

Autostradą A1 trasa szybko minęła do Gliwic, gdzie zostawiłem auto w nowym centrum przesiadkowym, obok dworca. Są tam dwa parkingi bezpłatne. Podobno w dni robocze brakuje tam miejsc, ale w sobotni poranek, około połowa miejsc była wolna.

Pociąg w Gliwicach prawie 30 minut był spóźniony, ale na przesiadkę we Wrocławiu nie musiałem czekać. Niestety, oba przejazdy na stojąco, ale nie było dramatu. Legnica przywitała mnie pięknym słońcem i ciepłą aurą. To prawda, że to najcieplejszy rejon Polski.


W Strefie Miedzi, kupiłem bilet. Był to sklep klubowy.


Czas na zwiedzanie miasta.


Parkowa aleja Orła Białego, która prowadziła prosto na stadion min. Orła Białego.

Na takim Polskim, stosunkowo nowym obiekcie, gdzie wszystkie cztery żelbetowe trybuny, nie są połączone ze sobą i są blisko boiska to chyba byłem po raz drugi. Mowa tutaj o takim stadionie w stylu angielskim, gdzie wcześniej byłem tylko w Bełchatowie.







Na stadion wchodziłem jako jeden z pierwszych, przez co ochrona chyba była jeszcze trochę rozkojarzona, bo nawet nie przeszukano mi plecaka i odzieży.

Wejścia na trybunę było z boku, po obu stronach, jak i od strony boiska.


Przed meczem nawoływano kibiców od odwiedzenia punktu bukmachera. Znajdował się w nim jak usłyszałem...

...oryginalny puchar za wygranie 1 ligi.






Stara tablica nie była włączona. Po przeciwnej stronie był telebim, niestety tylko jeden na stadionie.




W oddali boisko treningowe.

Na meczu było jakby zaprzeczenie tego hasła :).

Ogrodzenie stadionu a na niej klisza z oprawami kibiców.




Gospodarze na niebiesko.


Przed meczem sprawdziłem, ilu widzów chodzi na mecze Miedzi w tym sezonie. W 90% było to nieco ponad 3 tysiące i na tym spotkaniu także tak było. Nawet spiker poinformował o frekwencji, dziękując jednocześnie za wsparcie i zaufanie. W takich Czechach z kolei jak podają frekwencję to obowiązkowo jest formułka, iż jest to informacja tylko dla dziennikarzy.






Liczna grupa fanów gości.






Maskotka klubowa. Podziwiam gościa, który paradował cały mecz w krótkim rękawie.

Młyn gospodarzy.








Ta piłka chwilę wcześniej, po uderzeniu z dalszej odległości, trafiła najpierw w słupek, i wyszła poza boisko, mijając... drugi słupek.

Flaga zgody BKS Stal Bielsko Biała - Miedź.








Sędzia Tomasz Marciniak jest młodszym bratem Szymona. Wcześniej widziałem go w akcji, co najmniej dwa razy.
















Sektor rodzinny także prowadził swój własny doping.













Faworytem tego spotkania była drużyna gospodarzy, która jest w czubie tabeli. Goście z kolei zanotowali w tym sezonie aż 11 remisów. W tym spotkaniu nieoczekiwanie to goście wyszli na prowadzenie, po wykorzystanym rzucie karnym. Wynikiem 0-1 zakończyła się pierwsza połowa. W drugiej połowie Marciniak podyktował drugiego karnego dla gości. O ile pierwszy rzut karny był dyskusyjny to druga jedenastka się należała. W 90 minucie goście, po strzale głową zdobyli trzecią bramkę. W tym momencie fani gospodarzy, licznie zaczęli opuszczać stadion. Chwilę później był jeszcze jeden rzut karny, tym razem dla gospodarzy. Był to trzeci rzut karny w tym meczu i trzeci gol zdobyty w ten sposób. Wynikiem 1-3 zakończyło się to spotkanie. Goście odnieśli w tym sezonie dopiero drugie zwycięstwo. Rozpoczęli sezon 5 remisami, po czym wygrali w Siedlcach. Meczu domowego jeszcze nie wygrali.


Sędzia tego meczu doliczył aż 7 minut, do tego przy ostatnim karnym, długo sprawdzano jeszcze na VAR-rze, a ja chciałem zdążyć na wcześniejszy pociąg! Równo z końcowym gwizdkiem sędziego, opuściłem stadion, robiąc jeszcze szybko tę fotografię. Do pociągu miałem 10-12 minut i dystans do pokonania 1,1 km. Trasę niemal całą przebiegłem. Nawet młody 10-letni kibic rzucił w moim kierunku "ale pan szybko biega". Na pociąg zdążyłem w ostatniej chwili, równo z godziną odjazdu. Ruszył jednak 2 minuty później niż w rozkładzie. W czasie jazdy kapitan ogłosił, iż pociąg skomunikowano z moim pociągiem na Gliwice. Nie musiałem więc czekać na przesiadkę, tylko konieczny był zakup biletu u kapitana. Cena była wyższa o 20 zł niż w kasie. W domu byłem 4 godziny od zakończenia meczu, czyli bardzo szybko.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz