wtorek, 17 grudnia 2013

Novara Calcio - FC Modena 07.12.2013

Na początku grudnia wraz z redaktorem naczelnym "na trybunie" wybrałem się na trzy mecze do północnych Włoch. Wyjazd o mało co jednak nie doszedł do skutku z powodu silnych wiatrów ale ostatecznie z małym opóźnieniem samolot 06.grudnia wystartował z Wrocławia do Bergamo. Na pierwszy mecz udałem się do Novary pod Mediolanem na spotkanie Serie B. Włochy to siódme państwo, gdzie byłem chociaż na jednym meczu.






Novara Calcio - FC Modena 07.12.2013 (1-0) 2-Poziom-Włochy  
Att: 4370 H:15.00 Cena:13FOT MOV
Stadion Comunale Silvio Piola (Novara)



Bazą wylotową był Mediolan z którego pociągiem podróżowaliśmy do Novary. Miasto to jest oddalone około 45 km od Milano.

Okolice dworca w Novarze.

Miasto może nie jest wymarłe jak wskazuje foto ale były tam o wiele mniejsze tłumy w przeciwieństwie jak np w centrum Mediolanu.

Droga z dworca na stadion prowadziła przez stare miasto, gdzie góruje bazylika di San Gaudenzio.

Przedświątecznie....


Masz poniżej 20 lat? Mogłeś jechać ze mną na mecz... wszedłbyś tylko za 1 Euro.

Pierwszych kibiców spotkaliśmy dopiero pod stadionem, na który z dworca było prawie 4km. Patrząc na mapę przeszedłem w poprzek jakieś 3/4 miasta.


Pod stadionem poznaliśmy moim zdaniem jednego z ważniejszych kibiców Novary, z którym wymieniliśmy garść informacji na tematy kibicowsko-piłkarskie. Później zapoznał nas ze starszyzną kibicowską klubu, a także otrzymaliśmy szaliki grupy ultras z napisem "Curva Nord". Wszyscy bardzo się dziwili dlaczego pojawiliśmy się akurat na meczu klubu Novara Calcio. Za ich zgodą mogliśmy także oglądać mecz z trybuny fanatyków na którą były tańsze bilety. Na zdjęciu trybuna z rusztowań. To typowo Włoski wynalazek jeżeli chodzi o stadiony w wyższych ligach.

Obok stadionu było pełno straganów z pamiątkami oraz punktami kateringowymi, których co ciekawe nie było już po wejściu na stadion za kołowrotkami.

Po raz pierwszy spotkałem się aby podczas wejścia na stadion ochrona przeszukiwała mnie wykrywaczem na metale a tak właśnie było na Stadion Comunale Silvio Piola. Sam stadion liczy prawie 18tyś. miejsc.


Novara w niebieskich koszulkach. Obecnie obie ekipy okupują  miejsca blisko strefy spadkowej.

Curva Nord w pełnej krasie :).


Na meczu pojawiło się kilkudziesięciu kibiców z Modeny.

We Włoszech pogoda rzecz jasna o niego lepsza niż w Polsce. Słońce w pierwszej połowie grzało i... przeszkadzało w oglądaniu meczu.













Szalik o którym mowa była powyżej.




Na początku drugiej połowy pojawiło się "światłoooo".

Coś dla fanów fotografii i koloru sepii.


Fanatycy zajęli dolną cześć trybuny Curva Nord. Z jej górnej części oglądałem końcówkę meczu aby lepiej słyszeć doping i widzieć zachowanie fanów. Od samego początku spotkania prowadzony był ich melodyjny doping, jak to w Italii, który trwał aż do samego końca meczu. Widowisko bez pirotechniki ale za to z wieloma flagami na kijach.


Trybuna główna prezentuje się bardzo okazale. Ma jednak sporo miejsc z ograniczoną widocznością w jej górnej części.

Wynik do końca już się nie zmienił i to Novara Calcio po golu głową Raffaele Rubino w pierwszej połowie wygrała ten mecz. Spotkanie było ciekawe, w którym było widać, że Włochom piłka u nogi nie przeszkadzała, chociaż miejscowi pewnie by powiedzieli, że to był taki średnio atrakcyjny mecz :).

W domu przeglądając składy obu drużyn zauważyłem, iż w meczu zagrał jeden Polak a właściwie pochodzenia polskiego. Mowa tutaj o zawodniku Modeny Thiago Cionek, który parę sezonów temu grał w Jagiellonii Białystok.


Na początku meczu zdziwiło mnie, że piłkarze na boisko wychodzą z trybuny, która jest na przeciwko głównej. Ławki rezerwowych są natomiast już tam umiejscowione. Tym sposobem zawodnicy rezerwowi i trenerzy muszą przejść całe boisko by na nich usiąść. Podobnie było kiedyś na meczach ekstraklasy w Grodzisku Wielkopolskim.


Graffiti przy wejściu na Curva Nord.



Po meczu w drodze na dworzec dumnie paradowaliśmy w szalikach. Co chwilę jednak miejscowi pytali nas o wynik meczu więc woleliśmy je schować do plecaka.

W hotelu w Mediolanie można było oblać pierwszy mecz na ziemi włoskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz